wh -- wiersze
* * *
ryczały nocą tramwaje
pędziły przeciwnym torem
a mnie nieprzespane noce
waliły w głowę młotem
włodzimierz holsztyński
1962
=======================================
czemuś zabrał?
ech jołki-pałki
a ja ci mówię przyjdzie wiosna
jakiej dotychczas jeszcze nie było
ogromne szumią drzewa
dzwony przez wiatr kołysane
a gdy wiatr ścichnie
powietrze wibruje
śpiewem ptaków
czuję wiosnę we krwi powonieniem
dzwoni w uszach
napełniam nią płuca...
ech jołki-pałki
a ja ci mówię
przyszłaby wiosna
jakiej dotychczas jeszcze nie było --
przyszłaby
gdybyś jej z sobą
nie zabrał do grobu
włodzimierz holsztyński
1963-02-08
===========================================
przyjdź
niedobry jest chłopak na jawie
niedobry jest chłopak na jawie
nie wyśnisz chłopaka na jawie
nie wyśnisz chłopaka na jawie
nie wyśnisz wróżko nie wyśnisz
choćbyś pół wieku spała
lepiej przyjdź do mnie wróżko
do złego chłopaka na jawie
włodzimierz holsztyński
(lata sześćdziesiąte)
============================================
Camusowi
nie skryję głowy przed słońcem
nie włożę kapelusza z gazety
rozpalę myśli do ultrafiołku
wydezynfekuję z natłoku
pójdę z kulami czerwonymi w oczodołach
oślepiającą prawdę kreślić
złocistym kosturem
wgłębię smolistą głowę
w parzący piasek pustyni
poleję słońcem
zostawię tylko to
co prawdziwe
między drgającym powietrzem
a muzykującym piachem
znajdę prawdę najprostszą
istnienie
włodzimierz holsztyński
1968-06-17
==============================================
żydowska ruletka
bierzemy udział w ruletce
w której kołem kręcącym się jest Ziemia
a my kuleczką biegnącą po numerach szczęścia i nieszczęścia
a my obstawiamy siebie
włodzimierz holsztyński
1968-12-27
========================================================
sosna rzymska
precz z gałązkami precz z drobnymi
co się rozchodzą na boki
koronę ciężką w niebie
dźwiga pień chudy
pień asceta
włodzimierz holsztyński
1969-02-20
==============================================
* * *
daj mi drogę zawaloną kamieniami
lecz bez tego kamyka o który się potknę
daj morze wzburzone sfalowane
lecz bez tego łyka wody przez który utonę
* * *
daj mi garść słomy między palce
gdy nie możesz dać słońca
kułakiem słońcodół pusty wypełnię
jak Nowa nim zgaśnie
włodzimierz holsztyński
1969-02-20
* * *
na jawie i we śnie
od wczesnego dzieciństwa
do końca życia
które często nie czeka starości
1969-03-15
* * *
z kształtu bryły sądząc
niczegowata sobie
nieledwie łowa w głowie
gdy ja
na nici tęczy
nizam idei mych korale
ty furkot myśli moich
bierzesz za . . . sapanie (!)
jak srebrne czarnej nocy gwoździe
przez wiatr wiślański szarpane
na sznurach od bielizny
a nerwy splotły się
wokół rejterującego tchórzliwie serca
1969-04-04
przychodzą do mnie zmarli
mają ten wdzięk co za życia
lecz chłodzą
i jeżdżę po niej na nartach
w poświatę księżycową
wtapiam oczy
pełni uroku
mamy wielkie problemy
które nas nie znają
więc umieramy giniemy
odnajdujemy się w mroku
na chłodnych księżycowych błoniach
1968 -- wiosna
i z tego satysfakcję ma
a gdy geniuszowi nogę obszczy
do końca życia się nadyma
Comments
Post a Comment